Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Farmakoterapia
RSS
środa, 30 stycznia 2019
Dziwne zniechęcenia i marudzenie

Od ponad tygodnia jestem bardzo zniechęcona do wszystkiego, narzekająca i marudna.
Nigdy tak się nie zachowywałam...
Źle mi z tym.
Większość spraw i rozmów kwituję słowami: "A tam, to twoja sprawa, rób jak chcesz", a w głowie mam zdanie "daj mi spokój".
Mówię też prosto z mostu o śmierci, że przychodzimy tu na ziemię, żeby żyć określoną ilość lat, przejść przez śmierć i iść dalej. Mówię też, że lepiej nie będzie. Bo czy mając 75 lat może być lepiej?
Nie!
Można mieć jedynie nadzieję, że po katarze będzie lepiej...

Im jesteśmy strasi, tym więcej chorób, dolegliwości, zmęczenia i ograniczeń. Choroby zwyrodnieniowe postępują i coraz bardziej dokuczają.
Peselu się nie zmieni.

Czy człowiekowi biorącemu chemię paliatywną może być lepiej? Nie! To tylko próba przedłużenia życia kosztem jego jakości i cierpienia.
Czy ktoś na chemii paliatywnej wyzdrowiał? Nie!

I może właśnie z tego realnego braku nadziei tak mi źle?

Coraz gorzej wstaje mi się rano. Gdy dzwoni budzik, to czuję się, że wyrywa mnie jakby z głębokiego snu w środku nocy. Wieczorem nie mogę zasnąć... W nocy budzę się kilka razy, ale u mnie to 'norma'. Gdybym wcześniej zasypiała może byłabym mniej zmęczona?
Nie biorę teraz Pernazyny.... Może do niej wrócić, jak zalecała lekarka? Wydaje mi sie jednak że na dawce 25mg wcale nie zasypiałam lepiej, ani szybciej a jakość snu była gorsza niż teraz... Ech...

I ta koszmarna zmiana czasu do tyłu.... Kiedy w końcu nas z tego uwolnią?

Jak zmienić swoje myślenie by nie oczekiwać tylko coraz gorszego stanu zdrowia i związanego z tym coraz większego bólu?

 

 

wtorek, 22 stycznia 2019
Nowy Rok 2019 - jaka jest prawda?

Z zadziwieniem, radością i ulgą atwierdzam fakt, że tym razem nie spełnił się scenariusz nawrotu ciężkiego epizodu depresji co 4 lata.

W ciągu ostatnich 6 lat miałam nawroty, ale nie tak ciężkie i długotrwałe jak poprzednie. Co więcej, we wrześniu 2018 roku lekarka zwiększyła mi Efectin do 225mg+Pernazinum 25mg, w listopadzie Efectin do 300mg+Pernzinum 50mg (jednak tego nie zrobiłam). Kiedy przyszła w grudniu i zobaczyła że jestem rozgadana jak nigdy, była zadziwiona. Nigdy nie widziała mnie w takiej kondycji i nigdy tak swobodnie z nią nie rozmawiałam.
Powiedziałam, że to chyba dlatego, że zaczęłam brać Tardyferon (żelazo), bo okazało się że zaczynam mieć anemię... lekarka zaprzeczyła, zdecydowała zmniejszyć mi dawkę Efectinu do 150mg i pożegnała się słowami "musimy to obserwować".

Dzisiaj jest 22 styczeń, a ja nadal w formie. Tydzień temu odstawiłam też całkowicie Pernazinum, bo stwierdziłam, że sypiam lepiej niż wykle, choć ranne wstawanie jest coraz trudniejsze. Jestem zmęczona i spałabym do godziny 10...
Mam nadzieję, że nie zaczyna się 'ta' nadmierna senność...
No cóż, "trzeba obserwować". Może znowu pokuszę się o zmniejszenie Efectinu do 75mg..? W zeszłym roku po 10 tygodniach musiałam zwiększyć...

Ostatnio z przerażeniem słuchałam wypowiedzi, że długoletnie zażywanie psychotrow niejako rozleniwia mózg, który mając cały czas dostarczaną sztuczną serotoninę, zaczyna jej coraz mniej produkować i to dlatego po odstawieniu psychotropów, depresja wraca, bo mózg oduczył się jeszcze bardziej ją produkować.

Nie wiem jaka jest prawda. Jest tak wiele sprzecznych wypowiedzi naukowców, że można oszaleć i zginąć w gąszczu. Kto kłamie? Kto mówi prawdę?
Nie tylko na temat psychotropów, ale także statyn, czy szczepionek.
Dlaczego naukowcy i firmy farmaceutyczne zabijają nas kosztem zysku finansowego?
Które leki są rzetelnie przebadane, a które zafałszowane?

Na tej ziemi prawdy nie poznam...

Dlaczego w te szare, smutne dni dostałam więcej energii? To wbrew logice psychologicznej i psychiatrycznej.
Nic na dobre nie zmieniło się w moim życiu, wręcz przeciwnie- jest coraz więcej cierpienia i chorób zarówno u mnie jak i u moich najbliższych...
Nie spodziewam się też żadnej poprawy w zdrowiu, ale wiem, że będzie gorzej, że czekają mnie pogrzeby i ciężkie towarzyszenia najbliższym w umieraniu, trudne i bolesne rozstania, które mogą doprowadzić mnie do załamania (i tego się boję).

Czy ja to wytrzymam? Czy dam radę?

 

niedziela, 22 lipca 2018
Kryzys - dalsze pogłębienie i kolejne zwiększenie leków

Spadam :-(
Dalej spadam.... więc lekarka zwiększyła Efectin do 225mg i kazała włączyć Pernazynę 50mg (jak odmówiłam, to zapisała Olanzepinę 5mg, ale tego to się jeszcze bardziej boję niż Pernazyny)

W piątek, po pracy, na zakupach dopadła mnie ta "zapaść" i "mdłości psychiczne"... Po 3 godzinach zrobiło mi się lepiej. Sobotę i niedzielę przeleżałam w łóżku - raz lepiej, raz gorzej. Miałam nadzieję, że te "zapaści" są związane ze spadkiem ciśnienia, albo cukru, ale niestety nie.
Czyżby to rzeczywiście kolejny atak depresji?
Tak bardzo boję się zwiększyć te leki...
Ale faktycznie, od maja coraz gorzej funkcjonuję i jestem bardzo zmęczona. Nachodzą mnie też mdłości psychiczne, ale na krótko i delikatnie.
Sobotę i niedzielę najlepiej czułam się w łóżku a chwilową ulgę przynosiło oglądanie filmów...
W listopadzie zeszłego roku, po dwóch miesiącach mi się poprawiło bez zwiększania leków...
Teraz jednak jest chyba gorzej...
Może jednak nie odchorowałam jeszcze ostatnich wydarzeń i przemęczenia...?
Czy mam posłuchać lekarkę i utyć kolejne 20 kg?

Tagi: nawrót
20:22, nadziejawb , Codzienność
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 lipca 2018
Kryzys - cd

Pomimo powrotu od 25 czerwca do większej dawki Efectinu (150mg), nadal trzymam się ledwo, ledwo...
Co prawda ostatnie dwa tygodnie miałam bardzo wyczerpujące fizycznie i psychicznie, ale ewidentnie czuję, że nie panuję nad emocjami. Małe zranienie a wpadam w rozpacz, niemal prowadzącą do śmierci... Muszę całkowicie unikać bodźców, bo nie daję rady wrócić do równowagi...
Jestem też ciągle zmęczona, bardzo źle śpię i dołączyła się silna alergia...
Mam jeszcze trochę nadziei, że znowu będzie lepiej...

poniedziałek, 25 czerwca 2018
Jednak większa dawka....

Po 10 tygodniach na Efectinie 75mg, posłuchałam lekarki i wracam do 150mg.
Coraz trudniej zabrać mi się do jakiejkolwiek aktywności, a jeszcze w głowie mam moje super funkcjonowanie w okresie styczeń-kwiecień...
Wczoraj, bardzo wyraźnie zobaczyłam, że 'lecę'.... żadna książka, żaden film, żadne konferencja, żadne odwiedziny... I co gorsza, za 5 dni wyjeżdżam na 2 tygodnie i zamiast się cieszyć, wydaje mi się to ....koszmarem... Oczywiście zostanie w domu nie spowoduje, że będę się lepiej czuła, ale przez ostatnie 2 lata wyjeżdżałam z chęcią...

No trudno... wygląda na to że znowu mi się nie udało i lekarka miała dobrego 'nosa'...
Ten niż trwa już zbyt długo i staje się coraz głębszy....
Bardzo źle też sypiam... Jak zając, co chwila się budząc. rano nie mogę się rozkręcić, życie i uspokojenie 'niechęci' ustępuje dopiero wieczorem...

czwartek, 14 czerwca 2018
Zmęczenie

Od miesiąca mam bardzo dużo zajęć, niedosypiam, czuję się bardzo zmęczona.
No i chyba dlatego nastąpiło tąpnięcie na maxa. Po dwóch niemal bezsennych nocach, wczoraj poszłam do pracy, ale nie miałam nawet siły mówić. Każdy ruch był ogromnym wysiłkiem.
Płaczliwość wróciła spotęgowana...
Lekarka zdecydowała się podnieść mi do 150mg dawkę Efectinu. Wzięłam zwolnienie na 3 dni i mam nadzieję, że jak odpocznę, to kryzys minie. Kryzys? Wręcz zapaść...
Jak nie poprawi mi się za 3 dni, to zwiększę dawkę...

piątek, 13 kwietnia 2018
Od 18 lat...

Co za niespodzianka! Z lękiem, ale lekarka zgodziła się zmniejszyć mi Welafax (Efectin) do 75mg.
Cały czas o tym marzyłam, a kiedy lekarka "z obawą" się zgodziła i ja odczułam ucisk w środku i lęk.... Tak bardzo boję się, że będzie gorzej, że "tamto" wróci i znowu będę tak długo czekać na poprawę, która może nie nadejść...
Przed wizytą jednak pomodliłam się, więc mam nadzieję, że w to "wymuszenie zmniejszenia dawki" interweniowało tez Niebo.

Ostatnio 75 mg miałam 6 lat temu (nawet próbowałam na własną rękę 35,5mg) ale bardzo "spadłam w dół" i baaardzo długo zajęło mi wychodzenie z tego kryzysu. Brałam nawet 300mg Efectinu, 200mg Pernazyny i 30,g Mirtagenu. Wcześniej nawet zastrzyki z Trilafonu 100mg... Przeżyłam piekło, aż ciarki mi przechodzą na to wspomnienie, a żołądek i gardło ściska się, że "to" może wrócić...

No to dzisiaj dzień pierwszy z Efectinem 75 mg i tylko z nim(!) - bez Pernazyny.
Ciekawe czy schudnę... Choć ostatnio znowu miałam +3kg, bo jem za dużo orzechów(!!!)
No i mam już tak dużą insulinooporność, a nawet cukrzycę (na Metformaxie mam cukier 120-140), że tylko eliminacja węglowodanów i kcal może cokolwiek poskutkować...

Od 2000 roku nie byłam w tak dobrej kondycji psychicznej i fizycznej jak teraz.
Od 18 lat nie byłam zdolna do takiej aktywności jak dzisiaj.
Od 18 lat nie czułam radości wystawiania buzi do słońca, jak dzisiaj.
Od 18 lat nie miałam tyle siły nadziei i ufności i życia teraz a nie wczoraj i jutro.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu! I Proszę o więcej.
Proszę o siły, by służyć aktywnie, a nie przez leżenie  w łóżku.

środa, 04 kwietnia 2018
Tęsknię za słońcem

I tak minął kolejny kwartał, na dworze coraz dłużej jasno, a dzisiaj poraz trzeci w tym roku cieszę się słonecznym, pięknym dniem. Tak - ciesze się! Mam ogromne pragnienie, wręcz tęsknotę, żeby posiedzieć na słońcu i wygrzać swoje kosteczki. Niestety "tylko" posiedzieć, bo jakoś ciężko mi się ruszać, jestem jakoś zbyt zmęczona ... Hm...

Może tej wiosny albo lata lekarka zgodzi się zmniejszyć welafax do 75mg?
Choć ona mówi, że dawka podtrzymująca to właśnie 150mg... i dlatego nie chce mi zmniejszać...

 

wtorek, 02 stycznia 2018
Bez pernazyny

Cud! Kryzys nie wrócił. Czuję się dobrze! I śpię tak samo bez pernazyny 25mg czy 50mg!
W grudniu lekarka uznała, że faktycznie jestem w dobrej kondycji i zgodziła się, że w tej sytuacji nie potrzebuje brać pernazyny. Jestem więc na 150mg velafaxu (teraz w postaci Efectinu).
Czasami mam bardzo kiepskie noce, długo nie mogę zasnąć, ale zazwyczaj budzę się 2 razy w nocy, a nie jak dotychczas co 1-2.
Oby tak dalej! Schudłam 6kg i marzę o więcej. Do normalnej wagi brakuje mi 36kg... Taaa... Nic dodać, nic ująć...
Jak dobrze, że depresja daje mi już tak długie wytchnienie. Choć niestabilność emocjonalna, duża płaczliwość dają mi się nieraz moooco we znaki...

poniedziałek, 06 listopada 2017
Po kryzysie

Miesiąc minął i wydaje mi się, że kryzys przeszedł bez zwiększania leku... choć lekarka uważa, że to raczej chwilowe i zaczęły się już wahania więc lepiej się zabezpieczyć i wziąć teraz dodatkowe 75mg welafaksyny, zanim nie zjechałam zupełnie na dół...  Hm... Ja jednak poczekam, bo mam nadzieję, że 'to' nie wróci...

Od 2 dni odstawiłam też śladową ilość Pernazyny, czyli 25mg. Nie widzę różnicy w spaniu między 50mg a 25mg, więc lekarka zmieniła mi lek na inny. Jak zobaczyłam, że to nowe cudo to Olanzepina, to się przeraziłam. Po niej miałam kiedyś okropne zatwardzenie a w pracy nie mogłam logicznie myśleć...
Na razie przeszła mi nadmierna senność i dzisiaj rano wstałam bez problemu, więc jak będzie tak dalej, nawet bez Pernazyny, to uznam to za cud.

Może powinnam ślepo ufać lekarzowi i brać dokładnie tyle i to co zaleci, ale chcę słuchać też swojego organizmu i minimalizować szkody wyrządzane przez psychotropy.
Udało mi się teraz schudnąć 6kg, co przy insulinooporności i psychotropach jest dla mnie wielkim osiągnięciem. Zamierzam nie jeść wogóle słodyczy, także na żadnych imieninach...

Boże, jak dobrze, że kryzys minął. Gdyby miało zostać nawet tak, jak jest teraz, byłoby już całkiem znośnie. Proszę jednak o więcej. Chcę nie brać wogóle psychotropów... Ech...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12