Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Farmakoterapia
RSS
czwartek, 24 sierpnia 2017
Depresja depresji nie równa

Ostatnio moja dobra koleżanka powiedziała, że z depresji leczy Bóg. Kto ma depresje ten nie jest w jedności z Chrystusem, bo jak jej przyjaciółka przewartościowała swoje życie, wróciła do kościoła, to przeszła jej depresja. Psychotropy to tylko nabijanie kieszenie przemysłowi farmaceutycznemu i narażanie się na raka ...

Teraz coraz częściej słyszy się takie opinie w internecie.

Sama tak mówiłam...
Ale teraz nie mam już takiej pewności...

Wiem na pewno, że depresja depresji nie równa, a to dlatego, że każde obniżenie nastroju ludzie i "lekarze" nazywają depresją i zapisują psychotropy.

Najbardziej chyba zezłościła mnie opinia, że kto ma depresję ten nie jest w jedności z Chrystusem. Pewnie, że nie jestem pewna czy oddałabym życie za wiarę, ale staram się wierzyć, kochać, modlić....

Otyłość bez końca

Odkąd zaczęłam leczyć się na depresję, a jest to już 17 lat, ciągle tyję i tyję i końca nie widać.

Jak odstawiam leki, wraca depresja i wtedy zaczynam mieć wstręt do jedzenia i chudnę. Jak lekarka zwiększa leki, to przy takim samym jedzeniu, tyję 1 kg na tydzień.
Nabawiłam się insulinooporności, co dodatkowo utrudnia chudnięcie, i z wiekiem tez coraz trudniej...
Chyba tracę nadzieję, że kiedyś mi się uda schudnąć i ..... dojrzewam do tego, żeby w szafie zostały ubrania tylko 48... Wszystko poniżej wydam....
Ale kiedyś jak tak zrobiłam i wróciła ogromna depresja, to nie miałam się w co ubrać, a ja w depresji jestem tak przerażona i zagubiona że nie umiem sobie nawet skarpetek kupić...
Jest to trudne do pojęcia dla mnie samej, a co dopiero dla innych....
Często zazdroszczę ludziom że mogą tak swobodni zjeść sobie owoce i słodycze, a ja po każdym takim posiłku, mam 1kg więcej... W niedziele byłam na imieninach i co? Znowu +1kg!!!!

Już patrzeć na siebie nie mogę. Odstawić CAŁKOWICIE słodkie i nie jeść wieczorami - to byłoby trochę mniej. Nawet takiej słodkiej przyjemności muszę sobie odmawiać, nie dość że depresja, to jeszcze zwały tłuszczu.

Jak w marcu byłam w szpitalu na operacji, to pielęgniarki na mnie wrzeszczały że one nie maja siły ponad 100kg podnosić. i maja rację....



czwartek, 09 czerwca 2016
Zwiększenie leków - po co?

Nie rozumiem! Nie zgadzam się!
Lekarka zwiększyła mi leki mimo, że ja nie czuję, że jest mi gorzej! Uprzedziłam ją, że mam gorszy dzień i dlatego chce mi się płakać, ale to jest uzasadnione. Mam teraz dużo zmian w życiu i dużo przede mną i dlatego potęguje to moje zdenerwowanie i problemy ze snem, ALE to nie powód żeby brać leki "na zapas", "żeby mi się nie pogorszyło"!

Nic nie rozumiem... I nie wiem co zrobić... Chyba zwiększę tylko Pernazynę z 25mg na 50mg (tym bardziej, że teraz 50mg jest refundowana a 25mg już nie), a z Welafaxem poczekam (z 150mg na 225mg...)

No dlaczego? Dlaczego? Co ja takiego powiedziałam?

poniedziałek, 14 marca 2016
Przyjemność spacerów

No, uspokoiłam się z tym płaczem ...
I zyskałam przyjemność spacerów!
Nie pamiętam żeby kiedyś po prostu przyjemnie szło mi się pieszo z punktu A do punktu B nawet gdy droga zajmuje  z 50 minut...
Fajnie jest móc rozkoszować się po prostu samym przemieszczaniem się, choć na dworze nadal szaro...

poniedziałek, 29 lutego 2016
Źle się czuję

Tak mnie boli dusza/psychika, że nawet fizycznie ledwo się poruszam...
Płaczę... Bez powodu... Ot, ból istnienia i niechęć nawet do życia po śmierci. Nie bawi mnie nawet wieczna radość. Chcę po prostu nie istnieć. Jest to jednak niemożliwe...

Nie wiem, co mi się stało... Na pewno nie pomogło mi oglądanie filmów. Wartościowych, ale tak pełnych realnego bólu... Bólu świata, cierpienia.... To co, że Bóg ze wszystkiego wyprowadza dobro. Wiem. I rozumem, patrząc na całe moje życie - widzę... chyba...

No nic, płaczę i czekam na dobro, które z tego wyniknie...

Niestety nawet leżenie nie przynosi mi wytchnienia, bo bardzo boli mnie kręgosłup. Spróbuję kupić nowy, zwykły materac, ale teraz nie mam na to siły. Muszę wytrwać w pracy...Znowu przyszedł czas na chowanie się w ubikacji żeby sobie popłakać... Nawrót? Nie, chyba nie...

Wczoraj, w płaczu zadzwoniłam do 'dobrej duszy' żeby po prostu się ze mną pomodliła... I doświadczyłam odrzucenia: "Dzwonisz do mnie po to, żeby płakać do słuchawki? Trzeba u Boga szukać pociechy." Tak, wiem, wszystko w życiu zawodzi... Wiem, że POWINNO się tylko w Bogu znajdować sens, pocieszenie i ukojenie, ale Bóg daje też ludzi, "módlcie się za siebie nawzajem", pokrzepiajcie się śpiewając psalmy, hymny, pieśni pełne ducha...
Wiem i chcę tylko w Bogu znajdować wszystko, ale na razie nie umiem...

No to idę płakać dalej... Ot tak, bez powodu... Czwarty dzień... Wpasowuję się w atmosferę Wielkiego Postu...

Tagi: nawrót
10:34, nadziejawb , Codzienność
Link Komentarze (1) »
środa, 03 lutego 2016
Nowy rok

Nowy rok zaczął się dla mnie dobrze. Skończyły się trudne dla mnie świąteczne wizyty i dopiero teraz, zaczynam oddychać "wolnością".

W tym roku, poraz pierwszy, odważyłam się drugi dzień świąt Bożego Narodzenia spędzić nie z rodziną, ale gdzie indziej, w innym gronie. Chcę i w następne lata spędzać jeden dzień inaczej.

Dużo płaczę, ale mam nadzieję, że to wrażliwość mojej natury, a nie choroba. Wstydzę się przed ludźmi i na dodatek jak ktoś się pyta, to nie umiem wytłumaczyć dlaczego... Chciałabym być niewidoczna...

Moim największym pragnieniem stało się wypełnianie woli Bożej w 100% i żeby stało się tak jak proszę w jednej piosence:
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko Ty, jedynie Ty.
Niestety nie mam daru rozeznania, nie widzę, nie słyszę, nie czuję i nie wiem jaka jest wola Boża, co mam robić. Przy podejmowaniu decyzji wpadam wręcz w rozpaczliwe rozdarcie, tak jak ostatnio, niemal przez tydzień...

Chcę się zmienić i proszę Boga, by działał, by przemieniał moje myślenie, pragnienia, marzenia, emocje.

piątek, 04 grudnia 2015
Kolejne dni płaczu

Od około 2 miesięcy, coś za często, wpadam w kilkudniowe dni prawie bezustannego płaczu...
Nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się, a ja zalewam się łzami, a w pracy je "łykam" żeby tylko nikt nie zauważył...
Nasiliła mi się też nadwrażliwość na dźwięki - na ich głośność i jakość... Dzwięki mnie po prostu bolą.

Nie rozumiem co się dzieje i dlaczego...
Dzisiaj już 7 dzień... W środę była cisza, ale wczoraj nadrabiałam zaległości...
W przyszłym tygodniu mam wizytę lekarki... Boję się że zwiększy mi leki...
Czy rzeczywiście dla mnie pomocą są leki?
Jaka jest prawda?
O co chodzi?

Na razie nie mam problemów ze wstawaniem... Tylko ten płacz i dźwięki i czasami niemal bezsenne noce (ale czasami bardzo dobre)...

Potrzebuję pomocy... Ale gdzie? Jakiej? U kogo?

"Tylko w Twoim miłosierdziu, Panie mój nadzieja ma...." a ja tak zadręczam swoim płaczem ludzi...

wtorek, 10 listopada 2015
Istnienie ...

No i skąd to się wzięło?!?!
Trzeci dzień płaczę prawie bez przerwy, bez powodu, po prostu z bólu istnienia...
Boli mnie już głowa, zatoki, oczy i nie umiem się uspokoić.
Wczoraj nawet w PZU przy podpisywaniu umowy na ubezpieczenie mieszkania poleciały mi łzy jak grochy...
Oby to tylko nie nawrót...
Boję się...
Bóg obdarował nas darem istnienia i.... nie ma od tego odwrotu... MUSISZ istnieć tutaj, a potem wybór - albo NIEBO albo PIEKŁO - nie możesz wybrać "braku istnienia".... Znowu trudno mi się z tym pogodzić...

środa, 16 września 2015
Tylko 25mg Pernazyny

Cud!
Lekarka zgodziła się na odstawienie Pernazyny! A półtora miesiąca temu z bólem wymusiłam odstawienie 75mg Welafaxu i lzapowiedziała, że do wiosny na pewno już nic mi nie zmniejszy.
Tak się cieszę!
Co prawda rzadko przesypiam całą noc, ale nie mam już takich godzinnych pobudek. Zależy wszystko od tego ile mam wrażeń, wyjazdów, pracy...
No to od wczoraj jestem na 25mg Pernazyny (po miesiącu odstawię zupełnie) i 150mg Welafaxu (wersja - Efevelon).
Super!
Trochę lęku mam, bo lekarka powiedziała, że jak będzie mi gorzej, to potem znowu będę musiała być na 100mg...

W zeszłym tygodniu miałam 'jazdę' łez. Bez sensu i wiadomego powodu ryczałam w domu i drżałam, że to nawrót... Ale przeszło. Uf...

Jestem nadal bardzo aktywna, chętnie wyjeżdżam z myślą że to lepsze niż leżenie w łóżku. Nie jestem w pełni radosna, wolna, szczęśliwa, czy jak kto tam zwał, ale rano wstaje do pracy bez problemu, bez bólu, jestem częściej radosna i skora do żartów. Po prostu żyję tak dobrze, jak od niepamiętnych czasów.
Chwała Panu!
Śpiewie mej duszy - trwaj!

Tagi: remisja
09:37, nadziejawb , Codzienność
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 sierpnia 2015
Błogosławiony czas

Z niedowierzaniem ŻYJĘ!
TAK! - ŻYJĘ i to coraz lepiej, mimo, iż wydaje mi się od dłuższego czasu, że lepiej już być nie może!
Oczywiście mam dni płaczliwe i smutki, ale nie kładą one mnie do łóżka. Popłaczę, postękam i dalej żyję mając nadzieję... Idę do Nieba, starając się być dobrą.

Żyję aktywnie. Źle mi jak przychodzi dzień, w którym nie mam co robić... No - sprzątanie, prasowanie i pranie odkładam na 'jutro', ale to 'zdrowe' lenistw.

Dziękuję Ci Boże za ten błogosławiony czas. Niech nigdy nie mija, proszę...

Odstawiony mam Wellbutrin, bo jęczałam lekarce że podrożał i od miesiąca 75mg Velafaxu, bo 'i tak zapominałam brać go coraz częściej po południu'. Lekarka nie była zachwycona i dziwiła się, że ja ją wręcz zmuszam, żeby zmniejszała mi leki, podczas gdy inni pacjenci proszą ją, żeby tylko nic nie zmieniała w lekach, bo tak dobrze się czują na takich dawkach...

No nie wiem, czy to prawda...
Ludzie chcą brać takie duże dawki leków mimo, że się dobrze czują? Hm....

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11