Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Farmakoterapia
RSS
poniedziałek, 06 listopada 2017
Po kryzysie

Miesiąc minął i wydaje mi się, że kryzys przeszedł bez zwiększania leku... choć lekarka uważa, że to raczej chwilowe i zaczęły się już wahania więc lepiej się zabezpieczyć i wziąć teraz dodatkowe 75mg welafaksyny, zanim nie zjechałam zupełnie na dół...  Hm... Ja jednak poczekam, bo mam nadzieję, że 'to' nie wróci...

Od 2 dni odstawiłam też śladową ilość Pernazyny, czyli 25mg. Nie widzę różnicy w spaniu między 50mg a 25mg, więc lekarka zmieniła mi lek na inny. Jak zobaczyłam, że to nowe cudo to Olanzepina, to się przeraziłam. Po niej miałam kiedyś okropne zatwardzenie a w pracy nie mogłam logicznie myśleć...
Na razie przeszła mi nadmierna senność i dzisiaj rano wstałam bez problemu, więc jak będzie tak dalej, nawet bez Pernazyny, to uznam to za cud.

Może powinnam ślepo ufać lekarzowi i brać dokładnie tyle i to co zaleci, ale chcę słuchać też swojego organizmu i minimalizować szkody wyrządzane przez psychotropy.
Udało mi się teraz schudnąć 6kg, co przy insulinooporności i psychotropach jest dla mnie wielkim osiągnięciem. Zamierzam nie jeść wogóle słodyczy, także na żadnych imieninach...

Boże, jak dobrze, że kryzys minął. Gdyby miało zostać nawet tak, jak jest teraz, byłoby już całkiem znośnie. Proszę jednak o więcej. Chcę nie brać wogóle psychotropów... Ech...

środa, 04 października 2017
Historia nawrotów depresji

Jak dobrze, że piszę ten blog. To taki jakby dziennik kiedy mi się pogarszało i  jak z tego wychodziłam.
Dzisiaj przejrzałam swoje wpisy, bo chciałam zobaczyć kiedy ostatnio  było mi gorzej... Ostatni mega nawrót - grudzień 2012/marzec 2013-czerwiec 2013.

W 2015 roku czułam się chyba podobnie jak dzisiaj i mega nawrót przeszedł 'bokiem'.
W zeszłym roku leżałam w domu połamana i nie było jako takiego pogorszenia...
Czy w tym roku szpony depresji mnie chwycą i nie puszczą, czy uda mi się wyrwać z jej łap?

Nie mam pojęcia i nie rozumiem dlaczego mam nawrót. Przecież żyłam i funkcjonowałam rewelacyjnie i nie mam powodu do zjazdu... Czyżby rzeczywiście to choroba mojego mózgu?
Rezygnuję teraz coraz bardziej z aktywności, bo nie daję rady, bo 'ona' mnie łapie... Więc przyczyną jest depresja, a nie, jak zwykle ludzie mówią- mało wychodzisz, mało aktywności, brak przyjaciół, modlitwy, relacji z Bogiem - więc masz depresję. To nie tak! Przynajmniej nie u mnie. I to mnie przeraża, bo nie mam co zmienić żeby z tego wyjść. Jestem bezradna, bez broni.

Mogę tylko zwiększać 'leki'....

poniedziałek, 02 października 2017
Nawrót...?

Tylko nie teraz, proszę!
Lekarka zwiększyła mi leki, bo zaczynam nawalać...:

  • coraz trudniej mi wstać rano do pracy, choć śpię wystarczająco długo,
  • mam dni "płaczliwe" bez powodu,
  • jestem bardzo zmęczona, dopiero na wieczór trochę odżywam
  • zaczynam mieć jakby lęki gdy robi się ciemno
  • nic mi się nie chce
  • mogę leżeć cały dzień i nic nie robić, nie czytać, nie oglądać TV
  • nawet nie chce mi się wstać żeby coś zjeść, a o przygotowaniu czegoś ciepłego nie ma mowy
  • raz nie wstałam do pracy
  • kilka razy spóźniłam się do pracy

Może to tylko chwilowe?
Jak zwiększę Welafaxsynę o 75mg, to będę znowu tyła.
Zmniejszyłam Pernazynę do 25mg, żeby tak nie spać, ale to nic nie pomogło...

Nie rozumiem dlaczego. Pogoda? To 3 lata pogoda mi nie szkodziła, a teraz nagle tak?
Żyję aktywnie, nie mam czasu na nudę i depresja wraca? Dlaczego? Nie rozumiem! Nie chcę!
Tak bardzo się boję, że znowu wpadnę w jej sidła...
Nie może sprawdzić się poraz kolejny że mam nawrót co 4 lata!!!!
Co robić?...
Proszę, tylko nie teraz...

czwartek, 24 sierpnia 2017
Depresja depresji nie równa

Ostatnio moja dobra koleżanka powiedziała, że z depresji leczy Bóg. Kto ma depresje ten nie jest w jedności z Chrystusem, bo jak jej przyjaciółka przewartościowała swoje życie, wróciła do kościoła, to przeszła jej depresja. Psychotropy to tylko nabijanie kieszenie przemysłowi farmaceutycznemu i narażanie się na raka ...

Teraz coraz częściej słyszy się takie opinie w internecie.

Sama tak mówiłam...
Ale teraz nie mam już takiej pewności...

Wiem na pewno, że depresja depresji nie równa, a to dlatego, że każde obniżenie nastroju ludzie i "lekarze" nazywają depresją i zapisują psychotropy.

Najbardziej chyba zezłościła mnie opinia, że kto ma depresję ten nie jest w jedności z Chrystusem. Pewnie, że nie jestem pewna czy oddałabym życie za wiarę, ale staram się wierzyć, kochać, modlić....

Otyłość bez końca

Odkąd zaczęłam leczyć się na depresję, a jest to już 17 lat, ciągle tyję i tyję i końca nie widać.

Jak odstawiam leki, wraca depresja i wtedy zaczynam mieć wstręt do jedzenia i chudnę. Jak lekarka zwiększa leki, to przy takim samym jedzeniu, tyję 1 kg na tydzień.
Nabawiłam się insulinooporności, co dodatkowo utrudnia chudnięcie, i z wiekiem tez coraz trudniej...
Chyba tracę nadzieję, że kiedyś mi się uda schudnąć i ..... dojrzewam do tego, żeby w szafie zostały ubrania tylko 48... Wszystko poniżej wydam....
Ale kiedyś jak tak zrobiłam i wróciła ogromna depresja, to nie miałam się w co ubrać, a ja w depresji jestem tak przerażona i zagubiona że nie umiem sobie nawet skarpetek kupić...
Jest to trudne do pojęcia dla mnie samej, a co dopiero dla innych....
Często zazdroszczę ludziom że mogą tak swobodni zjeść sobie owoce i słodycze, a ja po każdym takim posiłku, mam 1kg więcej... W niedziele byłam na imieninach i co? Znowu +1kg!!!!

Już patrzeć na siebie nie mogę. Odstawić CAŁKOWICIE słodkie i nie jeść wieczorami - to byłoby trochę mniej. Nawet takiej słodkiej przyjemności muszę sobie odmawiać, nie dość że depresja, to jeszcze zwały tłuszczu.

Jak w marcu byłam w szpitalu na operacji, to pielęgniarki na mnie wrzeszczały że one nie maja siły ponad 100kg podnosić. i maja rację....



czwartek, 09 czerwca 2016
Zwiększenie leków - po co?

Nie rozumiem! Nie zgadzam się!
Lekarka zwiększyła mi leki mimo, że ja nie czuję, że jest mi gorzej! Uprzedziłam ją, że mam gorszy dzień i dlatego chce mi się płakać, ale to jest uzasadnione. Mam teraz dużo zmian w życiu i dużo przede mną i dlatego potęguje to moje zdenerwowanie i problemy ze snem, ALE to nie powód żeby brać leki "na zapas", "żeby mi się nie pogorszyło"!

Nic nie rozumiem... I nie wiem co zrobić... Chyba zwiększę tylko Pernazynę z 25mg na 50mg (tym bardziej, że teraz 50mg jest refundowana a 25mg już nie), a z Welafaxem poczekam (z 150mg na 225mg...)

No dlaczego? Dlaczego? Co ja takiego powiedziałam?

poniedziałek, 14 marca 2016
Przyjemność spacerów

No, uspokoiłam się z tym płaczem ...
I zyskałam przyjemność spacerów!
Nie pamiętam żeby kiedyś po prostu przyjemnie szło mi się pieszo z punktu A do punktu B nawet gdy droga zajmuje  z 50 minut...
Fajnie jest móc rozkoszować się po prostu samym przemieszczaniem się, choć na dworze nadal szaro...

poniedziałek, 29 lutego 2016
Źle się czuję

Tak mnie boli dusza/psychika, że nawet fizycznie ledwo się poruszam...
Płaczę... Bez powodu... Ot, ból istnienia i niechęć nawet do życia po śmierci. Nie bawi mnie nawet wieczna radość. Chcę po prostu nie istnieć. Jest to jednak niemożliwe...

Nie wiem, co mi się stało... Na pewno nie pomogło mi oglądanie filmów. Wartościowych, ale tak pełnych realnego bólu... Bólu świata, cierpienia.... To co, że Bóg ze wszystkiego wyprowadza dobro. Wiem. I rozumem, patrząc na całe moje życie - widzę... chyba...

No nic, płaczę i czekam na dobro, które z tego wyniknie...

Niestety nawet leżenie nie przynosi mi wytchnienia, bo bardzo boli mnie kręgosłup. Spróbuję kupić nowy, zwykły materac, ale teraz nie mam na to siły. Muszę wytrwać w pracy...Znowu przyszedł czas na chowanie się w ubikacji żeby sobie popłakać... Nawrót? Nie, chyba nie...

Wczoraj, w płaczu zadzwoniłam do 'dobrej duszy' żeby po prostu się ze mną pomodliła... I doświadczyłam odrzucenia: "Dzwonisz do mnie po to, żeby płakać do słuchawki? Trzeba u Boga szukać pociechy." Tak, wiem, wszystko w życiu zawodzi... Wiem, że POWINNO się tylko w Bogu znajdować sens, pocieszenie i ukojenie, ale Bóg daje też ludzi, "módlcie się za siebie nawzajem", pokrzepiajcie się śpiewając psalmy, hymny, pieśni pełne ducha...
Wiem i chcę tylko w Bogu znajdować wszystko, ale na razie nie umiem...

No to idę płakać dalej... Ot tak, bez powodu... Czwarty dzień... Wpasowuję się w atmosferę Wielkiego Postu...

Tagi: nawrót
10:34, nadziejawb , Codzienność
Link Komentarze (1) »
środa, 03 lutego 2016
Nowy rok

Nowy rok zaczął się dla mnie dobrze. Skończyły się trudne dla mnie świąteczne wizyty i dopiero teraz, zaczynam oddychać "wolnością".

W tym roku, poraz pierwszy, odważyłam się drugi dzień świąt Bożego Narodzenia spędzić nie z rodziną, ale gdzie indziej, w innym gronie. Chcę i w następne lata spędzać jeden dzień inaczej.

Dużo płaczę, ale mam nadzieję, że to wrażliwość mojej natury, a nie choroba. Wstydzę się przed ludźmi i na dodatek jak ktoś się pyta, to nie umiem wytłumaczyć dlaczego... Chciałabym być niewidoczna...

Moim największym pragnieniem stało się wypełnianie woli Bożej w 100% i żeby stało się tak jak proszę w jednej piosence:
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko Ty, jedynie Ty.
Niestety nie mam daru rozeznania, nie widzę, nie słyszę, nie czuję i nie wiem jaka jest wola Boża, co mam robić. Przy podejmowaniu decyzji wpadam wręcz w rozpaczliwe rozdarcie, tak jak ostatnio, niemal przez tydzień...

Chcę się zmienić i proszę Boga, by działał, by przemieniał moje myślenie, pragnienia, marzenia, emocje.

piątek, 04 grudnia 2015
Kolejne dni płaczu

Od około 2 miesięcy, coś za często, wpadam w kilkudniowe dni prawie bezustannego płaczu...
Nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się, a ja zalewam się łzami, a w pracy je "łykam" żeby tylko nikt nie zauważył...
Nasiliła mi się też nadwrażliwość na dźwięki - na ich głośność i jakość... Dzwięki mnie po prostu bolą.

Nie rozumiem co się dzieje i dlaczego...
Dzisiaj już 7 dzień... W środę była cisza, ale wczoraj nadrabiałam zaległości...
W przyszłym tygodniu mam wizytę lekarki... Boję się że zwiększy mi leki...
Czy rzeczywiście dla mnie pomocą są leki?
Jaka jest prawda?
O co chodzi?

Na razie nie mam problemów ze wstawaniem... Tylko ten płacz i dźwięki i czasami niemal bezsenne noce (ale czasami bardzo dobre)...

Potrzebuję pomocy... Ale gdzie? Jakiej? U kogo?

"Tylko w Twoim miłosierdziu, Panie mój nadzieja ma...." a ja tak zadręczam swoim płaczem ludzi...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11