Blog > Komentarze do wpisu
Nowy Rok 2019 - jaka jest prawda?

Z zadziwieniem, radością i ulgą atwierdzam fakt, że tym razem nie spełnił się scenariusz nawrotu ciężkiego epizodu depresji co 4 lata.

W ciągu ostatnich 6 lat miałam nawroty, ale nie tak ciężkie i długotrwałe jak poprzednie. Co więcej, we wrześniu 2018 roku lekarka zwiększyła mi Efectin do 225mg+Pernazinum 25mg, w listopadzie Efectin do 300mg+Pernzinum 50mg (jednak tego nie zrobiłam). Kiedy przyszła w grudniu i zobaczyła że jestem rozgadana jak nigdy, była zadziwiona. Nigdy nie widziała mnie w takiej kondycji i nigdy tak swobodnie z nią nie rozmawiałam.
Powiedziałam, że to chyba dlatego, że zaczęłam brać Tardyferon (żelazo), bo okazało się że zaczynam mieć anemię... lekarka zaprzeczyła, zdecydowała zmniejszyć mi dawkę Efectinu do 150mg i pożegnała się słowami "musimy to obserwować".

Dzisiaj jest 22 styczeń, a ja nadal w formie. Tydzień temu odstawiłam też całkowicie Pernazinum, bo stwierdziłam, że sypiam lepiej niż wykle, choć ranne wstawanie jest coraz trudniejsze. Jestem zmęczona i spałabym do godziny 10...
Mam nadzieję, że nie zaczyna się 'ta' nadmierna senność...
No cóż, "trzeba obserwować". Może znowu pokuszę się o zmniejszenie Efectinu do 75mg..? W zeszłym roku po 10 tygodniach musiałam zwiększyć...

Ostatnio z przerażeniem słuchałam wypowiedzi, że długoletnie zażywanie psychotrow niejako rozleniwia mózg, który mając cały czas dostarczaną sztuczną serotoninę, zaczyna jej coraz mniej produkować i to dlatego po odstawieniu psychotropów, depresja wraca, bo mózg oduczył się jeszcze bardziej ją produkować.

Nie wiem jaka jest prawda. Jest tak wiele sprzecznych wypowiedzi naukowców, że można oszaleć i zginąć w gąszczu. Kto kłamie? Kto mówi prawdę?
Nie tylko na temat psychotropów, ale także statyn, czy szczepionek.
Dlaczego naukowcy i firmy farmaceutyczne zabijają nas kosztem zysku finansowego?
Które leki są rzetelnie przebadane, a które zafałszowane?

Na tej ziemi prawdy nie poznam...

Dlaczego w te szare, smutne dni dostałam więcej energii? To wbrew logice psychologicznej i psychiatrycznej.
Nic na dobre nie zmieniło się w moim życiu, wręcz przeciwnie- jest coraz więcej cierpienia i chorób zarówno u mnie jak i u moich najbliższych...
Nie spodziewam się też żadnej poprawy w zdrowiu, ale wiem, że będzie gorzej, że czekają mnie pogrzeby i ciężkie towarzyszenia najbliższym w umieraniu, trudne i bolesne rozstania, które mogą doprowadzić mnie do załamania (i tego się boję).

Czy ja to wytrzymam? Czy dam radę?

 

wtorek, 22 stycznia 2019, nadziejawb

Polecane wpisy