Blog > Komentarze do wpisu
Hormon DHEAS, nadnercza i depresja

No ładnie...(!)
W piątek byłam u lekarki na konsultacji moich wyników z lutego 2004 roku - miałam wtedy badanie hormonu DHEAS i okazało się, że mam wyniki 2-krotnie ponad normę - 7,3.
Ginekolog zbagatelizowała wtedy sprawę i uznała to za wyjaśnienie zaburzeń miesiączkowania, a teraz dowiedziałam się, że taki wynik DHEAS wskazuje na guza nadnerczy(!) i konieczna jest dalsza diagnostyka. I taki wynik zbagatelizowała prywatna lekarka do której chodzę od 7 lat....(!!!)
Teraz mam 'zmusić' lekarzy, żeby mnie tak nie zostawiali dalej, tylko drążyć temat do wyjaśnienia, tymbardziej że zaczynam mieć nadciśnienie i od lat mam hipotonię ortostatyczną...

Ludzie, co za lekarze! I jak tu nie czytać w internecie i jak tu nie konsultować wyników z kilkoma lekarzami?!?!

Napisałam też do psychiatry, czy guz nadnerczy może być przyczyną depresji, skoro powoduje zaburzenia hormonów, także adrenaliny i noradrenaliny i dostałam odpowiedź - że najczęściej nie, a więc - może(!)
No tak, ale właśnie doczytałam, że to chyba raczej chodzi o niedobór DHEAS, szczególnie przy depresjii endogennej... A skoro u mnie nadmiar, to powinnam czuć, hm... euforię... eeee.... coś tu nie tak... muszę dopytać...

Ale jestem wściekła!

Zapisuję się w tym tygodniu ponownie do tej ginekoloog i poprosze ją o skierowanie na ponowne badania hormonów albo skierowanie do szpitala na endokrynologię. Zobaczę czy i tym razem mnie zignoruje... Potem zaatakuję rodzinną, która ku mojemu nieszczęściu, zawsze choruje na to samo co ja i ma jeszcze gorsze wyniki i zakazuje mi czytać internet!
Ludzie, co za lekarze! Co za świat!

poniedziałek, 26 września 2011, nadziejawb

Komentarze
2011/10/02 05:55:16
Hej, powtórz jeszcze raz badania. Moja przyjaciółka miała podobnie jak Ty złe wyniki. Też doczytywała w necie i martwiła się, że to guz. Powtórzyła badania dwukrotnie i wyniki wyszły eleganckie. W naszym kraju wszystko trzeba sprawdzić po kilka razy.